PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe - News: Metrowy szczupak od niechcenia
Aby w pełni korzystać z serwisu należy się zarejestrować.
Można to zrobić
TUTAJ
Zapraszamy na PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe
Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!

Luty 2019
Łowca Ryby Miesiąca
Damian Powęska

PikeFinder

Wszystko o szczupaku

Fora partnerskie

Ostatnio dodane fotki

szczupaki
szczupaki
szczupaki

2018
Łowca Ryby Roku
Damian Powęska

PikeFider

Nasz Banner

PikeFider

Translate

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Aktualnie na stronie

· Goście: 1

· Użytkownicy:


· Łącznie użytkowników: 1,250

· Najnowszy użytkownik: Kluczus79

Stop sieciom w PZW



Metrowy szczupak od niechcenia

Metrowy szczupak od niechcenia


Wtorkowe popołudnie.
Siedzę w domu skacząc po kanałach, prawie wpadłem w trans. W pewnej chwili wybudził mnie dźwięk telefonu, wyczłapałem się z łóżka i powędrowałem w stronę narastającego dźwięku. Spoglądam na ekran "Tomek", myślę sobie, pewnie znowu na ryby...
- Co tam?
- Mam straszną ochotę jechać na spina, co ty na to ?
- Hmmm... czemu nie, w sumie nie mam nic do roboty.
- Która godzina ?
- 16-ta.
- Dobra, to bądź u mnie o 17-tej, zjem coś, naszykuję sprzęt i możemy jechać.
- Okej, widzimy się o 17-ej.

Położyłem się na łóżku i dalej leżałem .
16.45 słyszę trąbienie. Tomek już pod domem, a ja leżę w samych spodniach na kanapie.
Wyszedłem szybko, przebrałem się w "wędkarki kamuflaż", wziąłem kija, kilka przynęt i w samochód.
Przed odjazdem szybkie pytanie..
-Masz miarkę ?
-Hmmm..mam.
-To dobrze. Odrzekłem.
Wreszcie ruszyliśmy.
Po drodze standardowo opowiadaliśmy sobie co to będzie, jak zatniemy dużą rybę, kto komu podbierze rybę. W tym momencie uświadomiłem sobie, że nie wziąłem podbieraka, ale w sumie ?! Zawsze go brałem i nie było nic większego.
Ustaliliśmy, że jak ktoś z nas złowi coś większego to nie zabieramy do domu (w sumie to zawsze wypuszczam większe ryby).
Po ostatnich kilku wyprawach spodziewałem się, że uda się złowić standardowo jakieś pistolety 40-60 cm i wrócimy jak zwykle bez większych sukcesów, lecz los chciał inaczej...

Dojechaliśmy na łowisko - godzina 17.30 - szybka narada...

- Może spróbujemy od drugiej strony? - rzekłem.
- Dlaczego?
- Zawsze łowimy od tej i jest lipa.
- No... w sumie.
- Dawaj.
- Okej, jedziemy.

Dojechaliśmy, były dwie drogi - w lewo i w prawo.
Droga w prawo - brzeg, który dobrze znamy i często obławiamy, droga w lewo - nigdy tam nie byliśmy.

- Gdzie idziemy? Zapytał Tomek.
- Hmmm... może najpierw na przesmyk, tam często siedzi jakaś metrówka.
- No można iść...
- Ale potem wracamy i idziemy w lewo. Czuję, że dzisiaj dorwę tam coś większego.
- Okej.

Przez godzinę łowienia zero brań, tego się spodziewałem, lecz nie byłem zaskoczony bo w sumie często wracaliśmy o kiju z ryb.
Zostałem na chwilę w ciekawej zatoczce i puściłem Tomka przodem.
Miałem lekkie puknięcie i przez kilka sekund rybę na kiju. Czułem, że to jakiś malec, ale zawsze coś.
Lekkie podbicie i po rybie. SUPER....

Tomek zdążył już obłowić pewną zatoczkę blachą i pójść 100 m dalej.
Stanąłem na pięciometrowej skarpie i spojrzałem na ten piękny krajobraz zatoczki, która była dokładnie obłowiona przez Tomka.
Od niechcenia zarzuciłem swoją przynętę przed siebie na otwartą wodę, mimo iż wiedziałem, że Tomek ją dokładnie przeczesał swoją wahadłówką.

Już dociągałem przynętę praktycznie do brzegu, gdy nagle z głębin wyskoczył wielki cień i zatoczył łuk łapiąc moją przynętę z ogromnym pluskiem.
Stanąłem jak wryty, nie wiedząc co się dzieje, w czasie gdy mój kołowrotek wydawał charakterystyczny dźwięk wybieranej żyłki.

Ocknąłem się po kilku sekundach i wydusiłem z siebie :
- Tomek!!!!!! Tomek!!!!!!! metrówkę mam !!!! - chodź tutaj, szybko!!!!!!!

Zbiegłem ze skarpy, żeby mieć czyste pole do walki, po jakichś dwóch minutach zjawił się Tomek.

Szczupak w tym czasie zdążył zrobić świecę i wybrać kilkanaście metrów żyłki.
Po chwili Tomek wyjął telefon, aby uwiecznić hol mojego "metrowca".
Gdy szczupak się wynurzył, rzekłem:
- O ku**a.
- Nie bluźnij - odrzekł Tomek - daj go tu, ja ci go pomogę wyjąć.
- Ale nie bo tu jest za płytko, on wyczuje...
- Nie wyczuje !!!! Ja go zaraz złapię, bo on cię widzi. Wyjdź na brzeg.
- Podbieraka nie wziąłem, wiedziałem, że mi będzie potrzebny.
- Ale kloc, wiedziałem, Ty to zawsze masz szczęście, chłopie tu jest z 8 kilo, idziemy do wiadomości wędkarskich, daj go to ci go pomogę podebrać ADAM!!!
Gdy zobaczyłem to karczycho nie wiedziałem jak go złapać, cały czas słysząc propozycje Tomka.
- Daj mi go, to ci pomogę Adam.
Uznałem, że najłatwiej będzie się pochylić i złapać go pod pachę.
- Mam cię, rzekłem wyciągając go na brzeg.
Przez najbliższe sekundy wydawałem z siebie dziwne odgłosy, które były objawem szczęścia.

Gdy wyszedłem na brzeg, emocje sięgały zenitu.
Nogi wciąż miałem jak z waty, ręce mi się trzęsły jak bym miał parkinsona, a ryba leżała pod nogami.

Nagle słyszę od Tomka..
- Bierzesz go?
- Hmmm... Powiedziałem, że dzisiaj wszystkie powyżej 80 wypuszczam, trzeba się tego trzymać.
- To dobrze, szkoda by było takiej mamuśki.







Po sesji zdjęciowej, mierzeniu i ważeniu, które wykazało 8 kg wagi i równe 100cm, postanowiliśmy wypuścić rybę .
Po kilku minutowej reanimacji "szczęściara" (tak ją nazwałem), oddaliła się w głębi machając na pożegnanie ogonem. W głębi duszy mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ją spotkam.

Po tym emocjonującym przeżyciu połowiliśmy jeszcze chwilę i wróciliśmy do domu. Znów o kiju, lecz ze wspaniałymi przeżyciami i wspomnieniami.



Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Brak uprawnie

Zaloguj si aby widzie komentarze

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Wygenerowano w sekund: 0.03
11,621,491 unikalne wizyty